Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

dzisiaj: 23 kwietnia 2014
w Esensjopedii w Esensji w Google
Zobacz koniecznie: Do kina marsz: Kwiecień 2014  –  Esensja

Filmy

Magazyn CXXXV

Podręcznik

Nasz profil na G+ Nasz profil na Facebooku Podążaj za nami na Twitterze Nasz profil na Naszej-klasie Kulturowskaz.pl MadBooks Skapiec.pl

Nowości

Zapowiedzi

kinowe (wybrane)

więcej »

dvd i blu-ray (wybrane)

więcej »

50 najlepszych filmów o miłości

Esensja.pl
Esensja.pl
[1] 2 3 5 »
Nie mogliśmy inaczej uczcić niedawnych Walentynek, jak kolejnym Wielkim Rankingiem Esensji. Tym razem – jakżeby inaczej – zapraszamy na zestawienie 50 najlepszych filmów o miłości.
MadBooks – kupuj w księgarni partnerskiej Esensji!
rys. M. Fitzner
rys. M. Fitzner
Rozpoczęliśmy przygotowywanie tego rankingu od ustalenia, czym właściwie jest film miłosny. Ramy przecież są niezwykle istotne dla każdego zestawienia. Zaczęliśmy dyskutować, kłócić się, po czym doszliśmy do wniosku… że nie da się znaleźć satysfakcjonującej wszystkich definicji. Dla jednych filmy miłosne to klasyczne melodramaty, dla innych miłość najlepiej wyrażają dylematy Woody′ego Allena i Diane Keaton w „Annie Hall”, dla jeszcze innych pięknym miłosnym filmem jest „Avatar”, a jeszcze inni wzruszają się najbardziej na „Nie oglądaj się teraz"… Nie ma więc jednej prostej definicji, nie ma szansy na consensus. Postanowiliśmy więc, że definicja filmu miłosnego będzie jednym z efektów powstania tego rankingu. Wrzuciliśmy na listę wszystkie tytuły, jakie przyszły nam do głowy (a było ich blisko 250) i zagłosowaliśmy. W efekcie otrzymaliśmy listę ciekawą, zróżnicowaną, nie satysfakcjonującą nikogo z nas, ale z pewnością stanowiącą jakieś ciekawe spojrzenie na zjawisko filmu miłosnego. W końcu należącego do jednego z najbardziej klasycznych gatunków kinematografii.
50. Miłość Larsa (Lars and the Real Girl, 2007)
Gumowa lalka z sex shopu nie może się poszczycić imponującą filmografią. Występowała przeważnie w świntuszących komediach, gdzie czysto fizycznym afektem obdarzali ją przyszli żonkosie podczas wieczorów kawalerskich lub młodzieńcy przeżywający inicjację seksualną (chyba że akurat woleli szarlotkę). Tymczasem w debiutanckim dziele Craiga Gillespiego nasza lala dostaje wreszcie za partnera nie żadnego napędzanego hormonami troglodytę, tylko wrażliwego, wycofanego, chorobliwie wręcz nieśmiałego chłopaka – tytułowego Larsa – który pała do niej uczuciem czystym, platonicznym i wyidealizowanym. Bianka, bo takie imię nosi lalunia, dla widzów pełni funkcję głównie humorystyczną – pękamy za śmiechu, obserwując reakcje otoczenia na nietypowy związek. Ale na Larsa działa terapeutycznie – po dolach i niedolach „bycia” z imitacją kobiety, bohater będzie być może gotowy na zawarcie bliższej relacji z niewiastą z krwi i kości. Gwiazdą tej oryginalnej tragikomedii jest niewątpliwie Ryan Gosling, bodaj najbardziej utalentowany aktor swego pokolenia. Przyjął na barki rolę, którą łatwo było zamienić w parodię wszelakich outsiderów z kina niezależnego, ale jego Lars w swym szaleństwie jest niebywale autentyczny, dzięki czemu częściej wzrusza niż śmieszy – wielkie brawa.
Piotr Dobry
49. Moulin Rouge (2001)
Ten film urywa głowę. Kolorem, dźwiękiem i rozpędzonymi ruchami kamery, które agresywnie podrywają zmysły, przepuszczając jeden wielki atak na widza zaplanowany jak wjazd drewnianego konia do Troi: spektakularnie i bez uprzedzenia. Bazowi Luhrmanowi, człowiekowi, który jak mało który potrafi godzić sprzeczności, nie wadzi to w opowiadaniu historii tyleż ekspresyjnej, co delikatnej. W „Moulin Rouge” uniesienia wymierza według schematu prostego filmu o miłości i dramaturgii starej jak „Romeo i Julia”. Wielkie uczucie wybucha od pierwszego wejrzenia, przeszkody częściej się mnożą niż znikają, a zły trzeci może być najgorszym bezdusznikiem – życie i tak weźmie nad nim górę. On jest duszą poetycką i idealistyczną, ona wie, że w świecie rządzi kasa i sława. Wiadomo nie od dziś, że przed miłością ugną się wszystkie podziały. Mimo całej swej fabularnej prostoty i bombastycznej formy, „Moulin Rouge” gorliwie przekonuje, że wielkie uczucie zdarza się tylko raz i jest jak zastrzyk młodości niezależnie od wieku zakochanych. I udaje mu się osiągnąć szczerość emocji. Między sztucznymi scenografiami, niewiarygodnymi przeróbkami piosenek, kiczowatymi falbanami i bezlitosnym blaskiem neonów paryskiego kabaretu. A to sztuka z gatunku tych najwyższych.
Urszula Lipińska
Czytaj też naszą recenzję.
48. Osławiona (Notorious, 1946)
Choć wątek romantyczny w filmach Hitchcocka pojawiał się bardzo często, trudno uznać, aby bywał dominujący. Wyjątkiem może być jeden lepszych filmów mistrza suspensu z lat 40. – „Osławiona”, czyli historia szpiegowska przedstawiona w konwencji melodramatu. To właściwie opowieść o trójkącie – ale jakże ciekawym. Ona – Alicja (Ingrid Bergman, po raz kolejny po „Casablance” wpisana w trudne relacje z dwoma mężczyznami) – to córka wojennego zdrajcy, próbująca zmazać winy ojca przez ogromne poświęcenie, uwodząc niebezpiecznego nazistowskiego agenta. On – Alex Sebastian (Claude Rains) – to ów nazista, spiskujący w Brazylii, by odbudować dawną potęgę dzięki materiałom rozszczepialnym. Sebastian szczerze zakochuje się w Alicji i prosi ją o rękę. Drugi on – Devlin (Cary Grant) – to amerykański agent, prowadzący Alicję, ale jednocześnie w niej – z wzajemnością – zakochany. Miłość jest kluczem w tej opowieści. Alicja rozdarta jest między obowiązkiem a uczuciem. Sebastian jest w Alicji szczerze zakochany, co musi budzić pewną sympatię widza do negatywnej postaci, ale po informacji o zdradzie reaguje jak każdy oszukany i zraniony mężczyzna. Devlin ma najbardziej niejednoznaczną rolę – kocha Alicję, ale w pewnym sensie wpycha ją w objęcia innego mężczyzny. Uczuciowe relacje między tą trójką nadają filmowi energii i głębi i są dalekie są od sztampy i miłosnej (czy szpiegowskiej) oczywistości.
Konrad Wągrowski
47. Prawdziwy romans (True Romance, 1993)
Alabama (Patricia Arquette) i Clarence (Christian Slater) przemierzają Stany niczym Bonnie i Clyde. Trup ściele się równie gęsto, co w legendarnym filmie Arthura Penna, choć bohaterowie nie są przestępcami. Alabama to call girl, Clarence – ekspedient w sklepie z komiksami. Wyruszyli w szaloną podróż zaraz po ślubie, będącym następstwem jednej wspólnie spędzonej nocy, podczas której zakochali się w sobie na zabój. Nic dziwnego – połączyło ich prawdziwe porozumienie dusz – miłość do ciastek, filmów kung fu z Sonnym Chibą i Elvisa Presleya. Nieprzytomnie zauroczony chłopak zastrzelił alfonsa dziewczyny i para, z torbą pełną kokainy, podążyła ku przeznaczeniu… Ten niezwykle romantyczny film drogi podpisał Quentin Tarantino jeszcze w okresie presławy. Dzięki temu w „Prawdziwym romansie” mamy dwie wspaniałe historie miłosne – tę o związku Clarence’a z Alabamą i tę o uczuciu młodego scenarzysty do kina, przejawiającą się w niezliczonych nawiązaniach, również do innych znakomitych melodramatów obecnych w naszym rankingu, jak choćby „Casablanca” czy „Doktor Żywago”.
Piotr Dobry
46. Sekretarka (The Secretary, 2002)
Podtytuł tego czarującego i niezwykle oryginalnego filmu powinien brzmieć: „Co Luis Bunuel zrobiłby z ‹Pracującą dziewczyną›”. Reżyser Steven Shainberg czerpie z dzieł wielkiego Hiszpana i dziwaczne, nieco surrealistyczne poczucie humoru, i umiejętność sprytnego łamania reguł sformalizowanej konwencji, i skłonność do obyczajowych prowokacji, i umiejętność skomponowania z niełatwego materiału nieoczekiwanie poetyckiej całości. Niech mi tylko ktoś powie, że sadomasochizm w takim ujęciu nie wydaje się romantyczny! Wielka w tym zasługa tak odważnego reżysera, jak i utalentowanej scenarzystki Erin Wilson – ale nade wszystko błyskotliwej pary odtwórców głównych ról. To, co Maggie Gyllenhaal i James Spader wyprawiają w filmie, to po prostu cud, miód i powidła śliwkowe. Najcudowniejsze jest to, że uczucie łączące bohaterów odegrali na tyle przekonująco, że widz wychodzi z kina przekonany, że prawdziwa miłość – choćby skryta pod warstwą największych perwersji – i tak oczyszcza i rozjaśnia wszystko, czego dotknie.
Kamila Sławińska
Czytaj też naszą recenzję.
45. Źródło (The Fountain, 2006)
Nie wierzcie nikomu, kto twierdzi, że „Źródło” to jakaś opowieść o wiekuistej miłości między bohaterami, którzy w różnych epokach wcielają się w różne postacie. To bzdura. „Źródło” Darrena Aronofsky’ego opowiada współczesną historię lekarza rozpaczliwie walczącego o życie żony chorej na raka mózgu. Wątek XVI-wieczny to fabuła pisanej przez bohaterkę książki, a wątek SF to symboliczna wizualizacja odczuć i działań bohatera. Wszystko tworzy dość skomplikowaną, nie do końca przez wszystkich przyswajalną całość, której główny sens to odniesienie do problemu śmierci, ale po sensie zapamiętujemy przecież przede wszystkim miłość. Hugh Jackman jest bardzo przekonujący i poruszający w swej determinacji w rozpaczliwej walce o życie żony, a delikatna, krucha, ale wewnętrznie pewna swych racji Rachel Weisz po prostu wzrusza. Aronofsky celował w dzieło filozoficzne, wyszedł mu śliczny film o miłości. Miłości, która chce zwyciężać prawa rządzące światem, miłości, która w końcu pozwoli je zaakceptować. Też pięknie.
Konrad Wągrowski
Czytaj też naszą recenzję.
44. Wiek niewinności (The Age of Innocence, 1993)
Zaskakujący – ale w pełni udany – wyskok Martina Scorsesego na terytorium melodramatu kostiumowego. Ta stylowa ekranizacja powieści Edith Wharton dość dokładnie odzwierciedla główne wątki powieści – miłosny trójkąt w świecie nowojorskiej arystokracji lat 80. XIX wieku, społeczeństwa skrępowanego konwenansami, w którym nie ma szansy na realizację pragnień, a jedynie na zachowywanie się zgodnie z przyjętymi normami. Scorsese przedstawia tę historię w sposób zgodny z epoką – na półtonach, nieopowiedzeniach, sugestiach, z jednej strony oczywiście obnażając zakłamanie tamtego świata, ale też delikatnie ukazując głębokie, skrywane uczucia i dramaty bohaterów. Nie ma tu wybuchów namiętności, nie ma wielkich miłosnych wyznań, ogromnych wzruszeń. Są dialogi, małe gesty, sugestie. Nie byłoby wielkości tego filmu, gdyby nie wspaniałe aktorstwo całej trójki głównych wykonawców – zawsze znakomitego Daniela Day-Lewisa, Michelle Pfeiffer w życiowej dyspozycji i bardzo dobrej Winony Ryder.
Konrad Wągrowski
43. Bonnie i Clyde (Bonnie and Clyde, 1967)
Podobno legenda tego film zaczęła się pocałunku. Mało romantycznego i interesownego: Warren Beaty podobno złożył go na stopie producenta Jacka Wagnera, żeby wyciągnąć monstrualny jak na tamte czasy budżet wysokości dwóch milionów. Kino kocha takie historie i takich bohaterów: żyjących szybko, kochających namiętnie i umierających młodo. Podobnych filmów mamy w naszym zestawieniu kilka. Ale takich, które wpisano do rankingów z najlepszymi filmami gangsterskimi, umieszczano wśród „25 najbardziej niebezpiecznych filmów w historii” albo oskarżano gloryfikowanie przemocy – zapewne nie istnieje wiele, a wówczas nie istniał nawet jeden. „Bonnie i Clyde” może poszczycić się sceną miłosną, która w końcu lat sześćdziesiątych należała do najbardziej szokujących. Sam romantyzm fabuły to zresztą główny problem filmu Artura Penna, który krytykowano za bronienie okrucieństwa wielką nieskończoną miłością między dwójką bohaterów z mocno buntowniczym podejściem do świata. Dziś ten film zyskał na romantyzmie, głównie dlatego, że jego brutalność straciła na sile rażenia. Ale zbrodniczy kochankowie tkwią w tej samej pozycji legend, co ponad czterdzieści lat temu.
Urszula Lipińska
42. Wichrowe wzgórza (Wuthering Heights, 1992)
Ekranizacja nieśmiertelnej powieści Emily Brontë opowiadającej o toksycznej miłości, chciwości i złych wyborach przyciąga przede wszystkim dzięki przewrotności tematu, który zawdzięcza właśnie literackiemu pierwowzorowi. Historia miłosna z „Wichrowych wzgórz” jest nietypowa i niejednoznaczna, bo pełno w niej niskich emocji, okrucieństwa i podłych zachować, a więc pojęć raczej nie kojarzonych z filmowymi romansami. Wersja Petera Kosminsky’ego z 1992 roku przekonująco pokazuje drapieżność i złożoność charakterologiczną tej opowieści przede wszystkim za sprawą rewelacyjnych Ralpha Fiennesa i Juliette Binoche w rolach nieokrzesanego, brutalnego Heathcliffa oraz dwulicowej, zagubionej Cathy. To od aktorów za każdym razem zależało, czy kolejne adaptacje „Wichrowych wzgórz” sprawdzą się jako film, tym bardziej parze z wersji Kosminsky’ego należą się oklaski: tworzą postaci pokrętne, ambiwalentne, pełne emocji, ale jednocześnie nieczułe. Jednak cały czas na tyle skomplikowane, że fascynują i nie dają się łatwo określić. Ponadto, filmowe „Wichrowe wzgórza” mają surową w stylu scenografię i kostiumy, podporządkowane raczej historii, a nie wizualnej atrakcyjności obrazu, a także przejmującą muzykę, która podkreśla uczucie zrodzone między bohaterami, ciągle gdzieś pomiędzy miłością, zależnością a chęcią posiadania.
Ewa Drab
41. King Kong (2004)
Nakręcona z pietyzmem, rozmachem oraz wielkim uczuciem i zaangażowaniem nowa wersja niesamowitej historii o gigantycznej małpie, która zakochuje się w pięknej dziewczynie i tym samym dąży do nieuchronnej samozagłady w zderzeniu z łapczywą cywilizacją, zręcznie trawestuje „Piękną i bestię”, ale raczej odrzuca motyw przewodni z monster movie. Przy okazji King Konga, można mówić o dwóch rodzajach miłości: miłości twórcy do kina i miłości tytułowego bohatera. Peter Jackson składa hołd kinu z lat 30. razem z jego kiczowatością i staroświeckim klimatem. Jednocześnie zaprzęga do stworzenia swojej epickiej wizji najnowocześniejsze technologie i traktuje całą opowieść w sposób jak najbardziej poważny. Stąd emocje rewelacyjnie animowanego i zagranego przez Andy’ego Serkisa Konga stoją u Jacksona na pierwszym miejscu. I dlatego jego film nie tylko zachwyca jako dzieło wizualne, ale też szczerze wzrusza.
Ewa Drab
Czytaj też naszą recenzję.
[1] 2 3 5 »
dodajdo

Komentarze

« 1 5 6 [7]
10 II 2014   16:57:07

Przepiękny film ,,Trzy metry nad niebem" ,,Tylko Ciebie chcę", Noce w Roterdamie" ,,saga wszystkie części" ,,Zaklinacz koni"

22 III 2014   04:59:53

A co z "The Crow"?

« 1 5 6 [7]

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Najlepsze filmy I kwartału 2014
Esensja

15 IV 2014

Jak co kwartał, przygotowaliśmy zestawienia najlepszych filmów minionych 3 miesięcy w polskich kinach. Był to dobry okres, trafiło do nas wielu mocnych kandydatów do filmowych nagród, mieliśmy więc z czego wybierać.

więcej »

Do kina marsz: Kwiecień 2014
Esensja

31 III 2014

Zapraszamy do pakietu najciekawszych zapowiedzi kinowych na kwiecień 2014 roku. Nie ma zestawie tym razem jakichś bardzo wyczekiwanych premier (no, ewentualnie drugi „Spider-Man”), ale wierzymy, że i tak wybierzecie coś dla siebie. A my jak zwykle mieszamy w naszych polecankach blockbustery i kino autorskie.

więcej »

Tydzień z Wesem Andersonem: Pogoń za marzeniem, czyli „Moonrise Kingdom”
Daniel Markiewicz, Konrad Wągrowski, Kamil Witek

30 III 2014

Kończymy już nasz tydzień z Wesem Andersonem. Kończymy go oczywiście jego przedostatnim filmem, uroczym „Moonrise Kingdom”. Przypominamy jednocześnie, że film najnowszy, „Grand Budapest Hotel” już w kinach, a nasza recenzja tutaj.

więcej »

Polecamy

Zobacz też

Inne recenzje

SPF – Subiektywny Przegląd Filmów (9)
— Jakub Gałka

Do śmiechu i do łez
— Sebastian Chosiński

Miłość w cieniu czerwonej gwiazdy
— Sebastian Chosiński

SPF – Subiektywny Przegląd Filmów (1)
— Jakub Gałka

Sen, który nie przeminął
— Łukasz Twaróg

Odpowiedź D: Tak było pisane
— Ewa Drab

Sentymentalna podróż w czasy Breżniewa
— Sebastian Chosiński

Porzucone człowieczeństwo
— Ewa Drab

Miłość i wojna w radzieckim klasyku
— Sebastian Chosiński

Aronofsky’ego sposób na śmierć
— Konrad Wągrowski

Z tego cyklu

50 najlepszych polskich filmów wszech czasów
— Esensja

50 najlepszych polskich powieści fantastycznych
— Esensja

50 płyt na 50-lecie polskiego rocka
— Esensja

100 najlepszych filmów grozy wszech czasów
— Esensja

10 najlepszych polskich zbiorów opowiadań fantastycznych
— Jakub Gałka, Agnieszka Szady, Konrad Wągrowski

100 najlepszych polskich opowiadań fantastycznych
— Esensja

50 najlepszych filmów wojennych wszech czasów
— Esensja

50 najbardziej obciachowych momentów polskiego hip-hopu
— Jacek Sobczyński

Tegoż twórcy

Hugo 2014 – nominacje

Najlepsze filmy I kwartału 2014
— Esensja

Obcy – Noc z klasyką
— Kijów.Centrum

Źródła
— Grzegorz Fortuna

Filmowa noc z Obcym

Do kina marsz: Kwiecień 2014
— Esensja

Llewyn Davis jest palantem
— Piotr Dobry, Ewa Drab, Grzegorz Fortuna

Pięcioro bohaterów na plakatach „Noego”

Oswajanie melancholii
— Grzegorz Fortuna

Esensja dyskutuje o Oscarach
— Karolina Ćwiek-Rogalska, Piotr Dobry, Grzegorz Fortuna, Krzysztof Spór, Konrad Wągrowski

Tegoż autora

Najlepsze filmy I kwartału 2014
— Esensja

Konkurs na recenzję - jeszcze tylko tydzień!
— Esensja

Do kina marsz: Kwiecień 2014
— Esensja

Czwarty konkurs na recenzję filmową
— Esensja

Do kina marsz: Marzec 2014
— Esensja

Ranking filmów Oscarowych
— Esensja

Nominacje do Węży 2014 – nagród dla najgorszych polskich filmów roku
— Esensja

Shirley Temple nie żyje
— Esensja

Do kina marsz: Luty 2014
— Esensja

Najbardziej seksowni 2013
— Esensja

Wkrótce

zobacz na mapie »

W trakcie

zobacz na mapie »
Copyright © 2000-2014 – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.