Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
dzisiaj: 24 lipca 2016
w Esensjopedii w Esensji w Google

Gry

Magazyn CLVII

Podręcznik

Kulturowskaz.pl MadBooks Hobbity.pl DriveThruRPG.com Skapiec.pl

Nowości

growe

więcej »

Zapowiedzi

growe

więcej »

Fajerwerki godne braw

Esensja.pl
Esensja.pl
Mimo niepozornych rozmiarów metalowego pudełka, „Hanabi” może dostarczyć naprawdę wiele przyjemności zarówno niedzielnym graczom, jak i karciankowym wyjadaczom. Tegoroczna nagroda Spiel des Jahres przypadła więc tytułowi, który na nią w pełni zasługuje.

Dziękujemy wydawnictwu Rebel za udostępnienie egzemplarza gry na potrzeby recenzji.

Antoine Bauza
‹Hanabi›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułHanabi
Data produkcji2010
Autor
Wydawca Cocktail Games
EAN3760052141423
Info2-5 graczy, od 8 lat
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj wMatras.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
Mogłoby się wydawać, że zadanie stojące przed graczami jest banalnie proste. Wspólnymi siłami mają oni bowiem ułożyć pięć ciągów kart (fajerwerków), w różnych kolorach. Jedyne ograniczenia konstrukcyjne są takie, że karty muszą być kładzione nominałami w kolejności od jednego do pięciu, a żadna wartość nie może powtarzać się w fajerwerku danej barwy. Nie można również tworzyć więcej niż jednego ciągu w którymś z kolorów. Cała trudność polega zaś na tym, że nie widzimy własnych kart i musimy je zagrywać na podstawie informacji udzielonych nam (oczywiście tylko zgodnie z regułami!) przez innych uczestników rozgrywki.
Niewątpliwie zaletą „Hanabi” jest, że przygotowania do gry przebiegają błyskawicznie. Po potasowaniu talii pięćdziesięciu kart każdy gracz otrzymuje cztery (rozgrywka cztero- lub pięcioosobowa) albo pięć kart (przy dwóch lub trzech uczestnikach), a pozostałe kładziemy w zakrytym stosie. Poza tym musimy jeszcze tylko włożyć osiem niebieskich znaczników (żetonów) do wieczka pudełka, a trzy czerwone obok niego.
W swojej turze możemy wykonać tylko jedną z trzech akcji – podanie informacji, odrzucenie karty lub jej zagranie. Wybór pierwszej możliwości pozwala nam na udzielenie innemu graczowi informacji tylko o jednym kolorze (na przykład „masz dwie czerwone karty – ta i tamta”) bądź tylko o jednej wartości („te trzy karty to jedynki”). Istotne jest też, że przekazane wskazówki muszą być kompletne – przykładowo nie można podać informacji tylko o wybranej zielonej karcie, jeżeli gracz ma ich więcej. Akcję tę można wybrać pod warunkiem, że w pudełku jest chociaż jeden niebieski znacznik, ponieważ podanie informacji „kosztuje” odłożenie takiego żetonu z pudełka na bok. Z kolei odrzucenie karty umożliwia graczowi przełożenie niebieskiego znacznika z powrotem do wieczka. Następnie dobieramy kolejną kartę z zakrytego stosu. Okolicznością uniemożliwiającą podjęcie tej akcji jest zaś brak niebieskich żetonów poza pudełkiem.
W przypadku zagrania karty istnieją dwie możliwości rozwoju wydarzeń. Jeżeli wyłożona karta rozpoczyna lub kontynuuje któryś fajerwerk, to jest do niego dokładana. Kiedy nie pasuje do żadnego ciągu, karta jest odrzucana, a za karę czerwony znacznik jest przekładany do pudełka. Jeśli uda się ukończyć fajerwerk (czyli zostaje dołożona do niego karta o nominale pięć), to w ramach bonusu gracz umieszcza jeden niebieski żeton w wieczku. Niezależnie od osiągniętego rezultatu zagrania karty, uzupełnia się swoje zasoby o nową, dobraną ze stosu.
Przykładowe karty<br/>Źródło: Rebel.pl
Przykładowe karty
Źródło: Rebel.pl
Rozgrywka może się zakończyć na trzy sposoby. Niewątpliwie najprzyjemniejszy polega na tym, że wszystkie pięć fajerwerków zostanie ułożonych, zanim skończą się karty w stosie. Natychmiastową przegraną oznacza zaś umieszczenie trzeciego czerwonego znacznika w pudełku. Wariant pośredni wystąpi w momencie, kiedy zostanie zabrana ostatnia karta ze stosu. Wtedy każdy z graczy rozgrywa jeszcze jedną turę (łącznie z tym uczestnikiem, który wziął ostania kartę). Następnie obliczamy wynik, dodając do siebie najwyższe wartości kart w fajerwerkach i sprawdzamy w tabeli, jakie wrażenie wywarł nasz rezultat (od „okropne” po „przejdą do historii”).
Muszę przyznać, że „Hanabi” zazwyczaj naprawdę szybko potrafi wyzwolić u graczy ducha współpracy. Oczywiste jest bowiem, ze o końcowym sukcesie decyduje dobra komunikacja miedzy uczestnikami rozgrywki, a w szczególności przydatność udzielanych informacji. Istotne jest również właściwe zapamiętywanie uzyskanych wiadomości, co może ułatwić na przykład trzymanie karty do góry nogami bądź przełożenie na jeden koniec wszystkich trzymanych w ręce kart w danym kolorze. Niestety nie zawsze udaje się uniknąć odrzucenia potrzebnej lub zagrania niewłaściwej karty, a wtedy często można usłyszeć wspólny jęk zawodu.
W pudełku znajdziemy jeszcze jedno rozszerzenie – pięć wielokolorowych kart, z których można ułożyć szósty fajerwerk. Stanowią one odrębny, równoprawny kolor, ale ułożenie tego ciągu jest o tyle utrudnione, że w tym przypadku nie ma w talii powtarzających się nominałów. Wprawdzie zwiększa się również maksymalna liczba punktów do zdobycia, ale osiągnięcie zwycięstwa wymaga od graczy wspięcia się na prawdziwe wyżyny idealnej współpracy.
Chociaż „Hanabi” zostało wydane w „koktajlowym” pudełku to z pewnością trudno byłoby uznać, że jest to typowa gra imprezowa. Niezbędna jest w niej bowiem nie tylko właściwa komunikacja miedzy uczestnikami, ale konieczne jest też zapamiętywanie przez nich uzyskanych informacji oraz wyciąganie logicznych wniosków na podstawie szczątkowych wiadomości. Szare komórki mają więc sporo pracy! Rozgrywka nie trwa długo, dlatego zazwyczaj nikt nie ma oporów przed próbą poprawienia wyniku w kolejnej. Ważne jest też, że gra równie dobrze się sprawdza zarówno w przypadku partii z udziałem doświadczonych graczy, jak i toczonych w rodzinnym gronie, gdyż potrafi ona naprawdę wciągnąć już ośmiolatka. W zasadzie jedynym mankamentem tego tytułu jest nietypowy kwadratowy format kart, który utrudnia (szczególnie młodszym graczom) ich trzymanie w ręku w taki sposób, aby były widoczne dla pozostałych uczestników rozgrywki. Z tego właśnie powodu „Hanabi” nie otrzymało ode mnie maksymalnej noty, chociaż niewątpliwie jest to znakomita gra.
koniec
3 sierpnia 2013
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Królestwo za kafelek
Jacek Jaciubek

13 VII 2016

Wydana w zeszłym roku „Wyspa Skye” zdaniem wielu osób przypomina jedną z najsłynniejszych gier: „Carcassonne”. To dobra reklama, ale w rzeczywistości podobieństw jest niewiele, a różnic znacznie więcej.

więcej »

W koło Macieju
Jakub Małecki

8 VII 2016

Fryzja Wschodnia to kraina, która przez stulecia słynęła z doskonałych ziem rolnych. Jest to także miejsce, gdzie swe dzieciństwo przeżył jeden z najbardziej uznanych autorów gier planszowych – Uwe Rosenberg. Jeśli połączyć te dwa fakty, to wychodzi na to, że ta gra nie mogła nie powstać. Oto „Pola Arle”.

więcej »

Magiczne potyczki
Agata Hanak

29 VI 2016

„Allies: Realm of Wonder” to druga po „Realm of Wonder” gra fińskich twórców, która rozgrywa się w tytułowym świecie cudów. Łączy je wyłącznie kraina, w której dzieje się akcja, bo od strony mechanicznej są to dwa zupełnie różne tytuły.

więcej »

Polecamy

Owernia latem w szczegółach

Online:

Owernia latem w szczegółach
— Wojciech Gołąbowski

W zgodzie ze schematami
— Miłosz Cybowski

Strzelając do zombie
— Miłosz Cybowski

Latający baloniasty kot
— Miłosz Cybowski

W podróż przez cały rok
— Wojciech Gołąbowski

Jeszcze raz to samo, ale lepiej
— Miłosz Cybowski

W kółko to samo
— Miłosz Cybowski

Ubodzy komandosi
— Miłosz Cybowski

Złe korporacje i nielegalny handel
— Miłosz Cybowski

Liniowa skradanka
— Miłosz Cybowski

Zobacz też

Tegoż twórcy

Pojedynek gigantów
— Agata Hanak

Przygody żarłocznej pandy
— Jacek Jaciubek

Na rozstaju dróg
— Agata Hanak

Miś panda w Japonii
— Agata Hanak

Podróż po Japonii
— Agata Hanak

Mała Esensja: Przepraszam, czy tu straszy?
— Marcin Mroziuk

Mała Esensja: Budujemy nowe światy
— Marcin Mroziuk

Tegoż autora

Zło czające się w lesie
— Marcin Mroziuk

Czy cel uświęca środki?
— Marcin Mroziuk

Euroentuzjaści i narodowcy
— Marcin Mroziuk

Fortuna kołem się toczy
— Marcin Mroziuk

Dokąd zmierza świat?
— Marcin Mroziuk

O dwojgu takich, co uratowali świat
— Marcin Mroziuk

Tajemnica antykwariusza
— Marcin Mroziuk

Warszawa, moja miłość
— Marcin Mroziuk

I potępieni mogą marzyć
— Marcin Mroziuk

Warszawski desperado
— Marcin Mroziuk

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.