Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

dzisiaj: 24 listopada 2014
w Esensjopedii w Esensji w Google
Zobacz koniecznie: Do księgarni marsz: Listopad 2014  –  Esensja

Pisanie o pisaniu czyli warsztaty literackie dla początkujących

Esensja.pl
Esensja.pl
[1] 2 3 7 »
Piszesz opowiadania i chciałbyś opublikować swoje utwory w jakimś czasopiśmie papierowym lub internetowym? Oto garść porad, jak pisać (i jak nie pisać), żeby czytelnicy nie zjedli Cię już na wstępie… Przykłady negatywne i pozytywne, prawdziwe i zmyślone.
‹Zapomniane perełki› - Klub Esensji, edycja druga
Do napisania niniejszego eseju skłoniła mnie głównie lektura tekstów umieszczanych przez młodych – niekoniecznie wiekiem, za to na pewno stażem – autorów na rozmaitych forach dyskusyjnych poświęconych fantastyce. Prawie na każdym takim forum istnieje wątek, w którym można przedstawiać innym fragmenty swojej twórczości. Niektóre błędy i niezręczności powtarzają się bardzo często, postanowiłam więc spisać porady, które udało mi się sformułować przy okazji komentowania tych tekstów.
Porady te można zastosować również do tekstów fantastyką nie będących, lecz adeptów głównego nurtu od razu uprzedzam, że w przytaczanych przeze mnie przykładach aż się roi od krasnoludów, elfów, smoków i tym podobnych rzeczy. Sporadycznie zdarzają się miotacze i statki kosmiczne.
Inne zastrzeżenia:
  1. Wszystkie zawarte tu rady dotyczą pisania tekstów poważnych, nie zaś humorystycznych, ponieważ niektóre wytknięte przez mnie błędy można zastosować celowo, dla osiągnięcia efektu groteskowego.
  2. Tekst ten NIE JEST skierowany do ludzi piszących prozę awangardową (o ile w dzisiejszych czasach jeszcze takowa istnieje), eksperymentalną czy wreszcie prozę poetycką.
  3. Tekst ten JEST skierowany do ludzi, którzy pragną pisać opowiadania przygodowe, zwłaszcza osadzone w klimatach fantastycznych.
  4. Mimo bezczelnego wykorzystania imion pochodzących ze znanych książek, filmów i komiksów, wszystkie cytaty z wyjątkiem tych, które zostały jako takie wyraźnie oznaczone, są jak najbardziej fikcyjne.
Pierwszą rzeczą – niby oczywistą, a jednak przez niektórych ignorowaną – jest to, że aby pisać, trzeba dobrze znać język, w którym się pisze. I nie mówię tu o czymś tak banalnym, jak błędy ortograficzne. Autor, który nie odróżnia „zniszczenia” od „wyniszczenia”, tworzy frazy w stylu „oczy opływały jej łzami” albo myli imiesłów współczesny z uprzednim, powinien przede wszystkim dużo czytać, aby nauczyć się sprawnie posługiwać mową ojczystą. To jest podstawa. Kiedy już umiemy budować poprawne zdania, możemy przejść na wyższy poziom, a mianowicie do pisania takiego, aby było nie tylko poprawnie, ale obrazowo, przekonująco i zgrabnie.
Część 1. „Odpowiednie dać rzeczy słowo”
Ilustracja: Agnieszka ‘Achika’ Szady
Ilustracja: Agnieszka ‘Achika’ Szady
Do intensywnego czytania zachęcam nie bez powodu. Obcowanie z dobrą literaturą sprawia, że czytelnik „nasiąka” nie tylko prawidłową ortografią i stylistyką, ale również poszerza swój zasób słów i wiedzę o tym, w jakich związkach frazeologicznych występują. Dzięki temu nie naraża się później na ośmieszenie, pisząc „słońce przewijało się przez rozstrzelane chmury”, „spojrzał gromkim wzrokiem” lub „nieziemski blask opiewał miasto”.
Przykład źle dobranych słów, wynikających z nieznajomości ich znaczenia:
Królewna popatrzyła na zamordowanego smoka i przygładziła suknię szamerowaną w kwiaty, która demonstrowała prawdziwą kanonadę barw. Następnie odwróciła swoje błękitne ślozy na rycerza. Młodzieniec był urodziwy, blask prześwitującego zza gór słońca opiewał złocistą kosę jego potarganych włosów.
Innym problemem jest używanie słownictwa przekombinowanego, przez co tekst zaczyna brzmieć cudacznie, a niekiedy niezamierzenie śmiesznie. Pewien typ autorów ma tendencję do stosowania wyrafinowanych wyrażeń tam, gdzie nie jest to zupełnie potrzebne, na przykład coś w stylu „naciągnął obuwie na nogi” zamiast „włożył buty”. Niektórzy twierdzą wprost, że przecież piszą literaturę, więc nie mogą posługiwać się potocznym językiem. Zapewne chcą, żeby ich tekst brzmiał piękniej i mądrzej, ale w czym zdanie „Aragorn dokonał dynamicznego przemieszczenia swojego ciała na górną część organizmu zwierzęcia wierzchowego” jest lepsze od „Aragorn wskoczył na konia"? To oczywiście przykład celowo przejaskrawiony, ale zdarzało mi się czytać teksty niewiele mniej dziwne.
Przykład:
Powierzchnia ekstragalaktycznej planety Irix była pokryta wąwozami powstałymi na skutek erozji oraz kraterami po uderzeniach meteorów o sile dochodzącej do 1000 megaton. Luke Skywalker szedł ostrożnie, omijając utwory piroklastyczne. Nagle zza skały położonej w odległości około 15 metrów wyłonił się wysoki na prawie 2 metry dwunożny gad, z pyskiem nafaszerowanym homodontycznymi zębami o kształcie stożka. Młody Jedi zatrzymał się, by zaobserwować behawioralne formy tego stworzenia. Gad wydał z siebie ryk o ogłuszającym natężeniu i zaczął biec w stronę przedstawiciela gatunku ludzkiego. W zwykłym człowieku pierwotne instynkty wzięłyby w tym momencie górę, jednak Luke był rycerzem Jedi, więc jego reperkusja miała połowę natężenia emocjonalnego reakcji przeciętnej osoby. Aktywował miecz świetlny i zadał cios. Błękitne ostrze ze skondensowanej plazmy zatoczyło łuk. W wyniku tego odcięta głowa zauroida znalazła się na ziemi.
W przykładzie tym jak na dłoni widać trzy grzechy niektórych początkujących autorów:
  1. biurokratyczny język („na skutek”, „w wyniku”, „przedstawiciela gatunku ludzkiego”),
  2. przekombinowane słownictwo („formy behawioralne” i „reperkusję o połowie natężenia emocjonalnego” pozwoliłam sobie zapożyczyć z autentycznego tekstu, bo sama bym czegoś takiego nie wymyśliła),
  3. nadmierną skłonność do określania wszystkiego w liczbach.
Efektem jest – jak widać – niezamierzona komiczność i skuteczne zamordowanie wszelkiej dynamiki, bo opis walki wygląda raczej jak protokół policyjny.
Jasne, że nie jest łatwo oddać na papierze skomplikowaną choreograficznie scenę rozgrywającą się w ciągu ułamków sekund, ale przynajmniej można pisać coś w stylu …i rąbnął mieczem z góry, wkładając w to całą siłę zamiast …a następnie, wykorzystując maksymalną siłę swoich mięśni, wykonał uderzenie pionowo z góry. I naprawdę, opis w stylu …odciął mu rękę, na skutek czego z uszkodzonego naczynia zaczęła tryskać krew tętnicza nie jest opisem powieściowym, lecz technicznym. A takie opisy zdarzają się dość często; czasem na dodatek biurokratyczne sformułowania autor próbuje ubarwiać poetyckimi metaforami, ale tryskającej z uszkodzonego naczynia krwi tętniczej bynajmniej nie pomoże opis, że była czerwona jak ogniste rubiny…
Ilustracja: Agnieszka ‘Achika’ Szady
Ilustracja: Agnieszka ‘Achika’ Szady
Nieodparta potrzeba określania wymiarów wszystkich opisywanych rzeczy jest również dość częsta u początkujących, zapewne bierze się z chęci jak najdokładniejszego przedstawienia czytelnikowi tego, co autor wymyślił. Rycerz o wzroście 180 cm wszedł do sali wysokości 40 metrów. W ścianie po lewej znajdował się rząd sześciu okien umieszczonych o metr jedno od drugiego… i tak dalej, jakby to nie była powieść, a raport konserwatora zabytków. Aby nie narazić się na zarzuty, że tekst jest drewniany, lepiej jest napisać po prostu, że rycerz był wysoki, a salę opisać bardziej obrazowo: …była tak ogromna, że echo jego kroków ginęło po kątach. Światło pochmurnego dnia wlewało się przez wysokie okna – coś w tym rodzaju. A jeżeli – w wyjątkowych przypadkach – sytuacja wymaga podania konkretnej liczby, na przykład odległości, to zapisujemy ją słownie, nie cyferkami.
Słownictwo należy dopasować nie tylko do opisywanej sceny i dynamiki akcji, ale też do konstrukcji świata i stanu wiedzy bohatera. W świecie fantasy bohaterowie zasadniczo nie powinni posługiwać się współczesnym żargonem naukowym czy biurokratycznym, chyba że potrafimy to uzasadnić – ale wtedy i tak będą zarzuty o zrzynanie z Sapkowskiego :-). Czytelnicy często spierają się, czy np. czarodziej ma prawo używać słów typu „frustracja” lub „szowinizm” – jedni twierdzą, że absolutnie nie, a inni – że owszem, bo w opisywanym świecie może istnieć jakiś odpowiednik tego terminu, który autor „tłumaczy” na nasz język.
Przykład (na bazie cytatu z sieci):
– A więc słuchajcie, waszmościowie – zaczął pan Butterbur. – Jakiś czas temu na terenach otaczających Bree zaczęły pojawiać się dziwne postacie, niby z mgły czy oparu zbudowane. Najpierw myśleliśmy, że to czczy wymysł albo urojenie, gdyż o onych upiorach doniosło w początkowym okresie czasu tylko kilku obywateli, jednak kiedy zjawy zaczęły pojawiać się z większą częstotliwością, burmistrz uznał, że posłanie po Strażnika będzie optymalnym rozwiązaniem.
Ilustracja: Agnieszka ‘Achika’ Szady
Ilustracja: Agnieszka ‘Achika’ Szady
Kontrast wynikający ze zderzenia języka stylizowanego na dawny z wyrażeniami typu „optymalne rozwiązanie” większość czytelników rozbawi, więc jeżeli nasz tekst ma być stuprocentowo poważny, musimy takich wpadek unikać. Można, rzecz jasna, wykorzystać zderzenie stylów dla rozbawienia czytelnika, pisząc np. o barbarzyńcy, że „preferował rozwiązania siłowe”, ale – jak zaznaczyłam na wstępie – esej ten nie odnosi się do pisania humoresek.
Przy pisaniu „klasycznej” fantasy nie tylko w dialogach, ale również w narracji dobrze jest ograniczyć używanie słów zbyt współczesnych: zamiast dyskretnie sięgać po sztylet lepiej niech postać zrobi to ukradkiem.
[1] 2 3 7 »
dodajdo

Komentarze

« 1 [2]
03 VI 2012   12:45:55

Popatrz, a najpierwsza rada -- żeby "dobrze znać język, w którym się pisze" -- jakoś się w świetle Twego komentarza nie wydaje oczywista. Nie tylko z powodu błędów, które tak śmiało przeprosiłaś (na pewno wybaczą), ale i z racji nieszczęśników, co to w ich imieniu dziękujesz, chociaż podejrzewam, że Cię do tego nie upoważnili. Być może zresztą w tym drugim razie to nie tyle nieznajomość języka, ile chamstwo -- któż to wie?

23 VI 2012   18:50:12

Najlepszy poradnik na jaki się do tej pory natknęłam! Na większość opisanych przez Ciebie aspektów staram się przeważnie zwracać uwagę, ale teraz, po przeczytaniu tego tekstu, wiem, że istnieje jeszcze wiele, wiele luk, które muszę uzupełnić no i jeszcze bardziej skupić się na tym co tworzę!:) Bardzo Ci dziękuję, za poświęcenie czasu i napisaniu super-przewodnika:)

14 IX 2012   11:26:03

Witam, miluśki poradnik dla początkujących prozaików, ostatni tak dobry widziałem w galerii złamanych piór, Kresa. Dziękuję i pozdrawiam. Pamiętam "Imię dla dziewczyny", dlatego też pozwoliłem sobie odwiedzić...

14 IX 2012   13:56:27

Matko, ktoś pamięta moje opowiadanie z Fenixa! Jestem wzruszona i mile połechtana. Pozdrawiam!

01 VIII 2013   19:02:17

Bardzo ciekawy poradnik. Pozwolił mi inaczej spojrzeć na moją pracę i dostrzec sporo błędów. Dziękuje.

08 X 2013   23:44:59

Osobliwość taka - mnie taki drobiazgowy opis stroju i samej postaci kojarzy się nie tyle z twórczością erpegowców, co gimbusiar. Gdy Mary Sue pojawia się po raz pierwszy, otrzymujemy szczegółowy rysopis wraz z opisem wymarzonych ciuchów aŁtorki (kolejne zestawy dostajemy przy kolejnych wejściach).
Za przykład stawiałem takim istotom Małgorzatę Musierowicz, która z reguły wymienia dwa elementy garderoby.

09 X 2013   10:49:43

Teraz, kiedy regularnie czytuję Niezatapialną Armadę i pokrewne, też mam takie skojarzenia, no ale tekst pisałam w 2007 roku. :-)

13 IX 2014   13:33:19

Świetnie napisany poradnik: bardzo przystępnie i... obrazowo ;)

23 XI 2014   19:46:08

Bardzo dobry poradnik, jasny, przystępny, obrazowy ;) Gratuluję! (zdanie o Aragornie mnie rozwaliło xD)

« 1 [2]

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Do księgarni marsz: Listopad 2014
Esensja

4 XI 2014

Jak przystało na listopad było z czego wybierać. Oto czterdzieści książek, na które warto zwrócić uwagę.

więcej »

Krótki kurs wychowania mola książkowego
Marcin Mroziuk

20 X 2014

Rodzice i nauczyciele często narzekają, że dzieci nie czytają książek. Oczywiście można nad tym smutnym faktem załamywać ręce, ale będzie zdecydowanie lepiej, jeśli dorośli spróbują wdrożyć w życie pomysły przedstawione w tym tekście.

więcej »
© Jan Atamański

Damy polskiej fantastyki
Magdalena Kubasiewicz

10 X 2014

Anna Brzezińska, Ewa Białołęcka, Maja Lidia Kossakowska. Te nazwiska zna chyba każdy miłośnik polskiej fantastyki. Na prelekcje tych pań na konwentach wciąż ściągają tłumy, czytelnicy ustawiają się w kolejce po autografy. Każda z nich więcej niż raz otrzymała nagrodę Zajdla i wielokrotnie nazywana była „Pierwszą Damą polskiej fantastyki”. Zdobyły sobie sławę i renomę, o jakiej większość autorów może obecnie tylko pomarzyć.

więcej »

Polecamy

Wspomnienia

Kanon ze smoczej jaskini:

Wspomnienia
— Beatrycze Nowicka

Moja własna lista. Część II
— Beatrycze Nowicka

Moja własna lista. Część I
— Beatrycze Nowicka

Przeciwko nicości
— Beatrycze Nowicka

Nic specjalnego
— Beatrycze Nowicka

Magiczne USA
— Beatrycze Nowicka

Dobry i zły lord
— Beatrycze Nowicka

Rycerze i detektyw
— Beatrycze Nowicka

Dla nieco młodszych czytelników
— Beatrycze Nowicka

Zdecydowanie nie zachwyca
— Beatrycze Nowicka

Zobacz też

Tegoż autora

Klątwa pierwszej części?
— Agnieszka Szady

Steampunk dla początkujących
— Agnieszka Szady

Żaden szop nie został skrzywdzony
— Agnieszka Szady

Magia odchodzi
— Agnieszka Szady

Pocałunek prawdziwej miłości
— Agnieszka Szady

Paparazzi w pogoni za Avengersami
— Agnieszka Szady

Medyczny padawan i jego mistrz
— Agnieszka Szady

Ciepło wśród lodowców
— Agnieszka Szady

Co kryje Strefa 51?
— Agnieszka Szady

Uwierz w siebie, bla bla bla
— Agnieszka Szady

Copyright © 2000-2014 – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.