Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

dzisiaj: 1 sierpnia 2015
w Esensjopedii w Esensji w Google

Pisanie o pisaniu czyli warsztaty literackie dla początkujących

Esensja.pl
Esensja.pl
[1] 2 3 7 »
Piszesz opowiadania i chciałbyś opublikować swoje utwory w jakimś czasopiśmie papierowym lub internetowym? Oto garść porad, jak pisać (i jak nie pisać), żeby czytelnicy nie zjedli Cię już na wstępie… Przykłady negatywne i pozytywne, prawdziwe i zmyślone.
Do napisania niniejszego eseju skłoniła mnie głównie lektura tekstów umieszczanych przez młodych – niekoniecznie wiekiem, za to na pewno stażem – autorów na rozmaitych forach dyskusyjnych poświęconych fantastyce. Prawie na każdym takim forum istnieje wątek, w którym można przedstawiać innym fragmenty swojej twórczości. Niektóre błędy i niezręczności powtarzają się bardzo często, postanowiłam więc spisać porady, które udało mi się sformułować przy okazji komentowania tych tekstów.
Porady te można zastosować również do tekstów fantastyką nie będących, lecz adeptów głównego nurtu od razu uprzedzam, że w przytaczanych przeze mnie przykładach aż się roi od krasnoludów, elfów, smoków i tym podobnych rzeczy. Sporadycznie zdarzają się miotacze i statki kosmiczne.
Inne zastrzeżenia:
  1. Wszystkie zawarte tu rady dotyczą pisania tekstów poważnych, nie zaś humorystycznych, ponieważ niektóre wytknięte przez mnie błędy można zastosować celowo, dla osiągnięcia efektu groteskowego.
  2. Tekst ten NIE JEST skierowany do ludzi piszących prozę awangardową (o ile w dzisiejszych czasach jeszcze takowa istnieje), eksperymentalną czy wreszcie prozę poetycką.
  3. Tekst ten JEST skierowany do ludzi, którzy pragną pisać opowiadania przygodowe, zwłaszcza osadzone w klimatach fantastycznych.
  4. Mimo bezczelnego wykorzystania imion pochodzących ze znanych książek, filmów i komiksów, wszystkie cytaty z wyjątkiem tych, które zostały jako takie wyraźnie oznaczone, są jak najbardziej fikcyjne.
Pierwszą rzeczą – niby oczywistą, a jednak przez niektórych ignorowaną – jest to, że aby pisać, trzeba dobrze znać język, w którym się pisze. I nie mówię tu o czymś tak banalnym, jak błędy ortograficzne. Autor, który nie odróżnia „zniszczenia” od „wyniszczenia”, tworzy frazy w stylu „oczy opływały jej łzami” albo myli imiesłów współczesny z uprzednim, powinien przede wszystkim dużo czytać, aby nauczyć się sprawnie posługiwać mową ojczystą. To jest podstawa. Kiedy już umiemy budować poprawne zdania, możemy przejść na wyższy poziom, a mianowicie do pisania takiego, aby było nie tylko poprawnie, ale obrazowo, przekonująco i zgrabnie.
Część 1. „Odpowiednie dać rzeczy słowo”
Ilustracja: Agnieszka ‘Achika’ Szady
Ilustracja: Agnieszka ‘Achika’ Szady
Do intensywnego czytania zachęcam nie bez powodu. Obcowanie z dobrą literaturą sprawia, że czytelnik „nasiąka” nie tylko prawidłową ortografią i stylistyką, ale również poszerza swój zasób słów i wiedzę o tym, w jakich związkach frazeologicznych występują. Dzięki temu nie naraża się później na ośmieszenie, pisząc „słońce przewijało się przez rozstrzelane chmury”, „spojrzał gromkim wzrokiem” lub „nieziemski blask opiewał miasto”.
Przykład źle dobranych słów, wynikających z nieznajomości ich znaczenia:
Królewna popatrzyła na zamordowanego smoka i przygładziła suknię szamerowaną w kwiaty, która demonstrowała prawdziwą kanonadę barw. Następnie odwróciła swoje błękitne ślozy na rycerza. Młodzieniec był urodziwy, blask prześwitującego zza gór słońca opiewał złocistą kosę jego potarganych włosów.
Innym problemem jest używanie słownictwa przekombinowanego, przez co tekst zaczyna brzmieć cudacznie, a niekiedy niezamierzenie śmiesznie. Pewien typ autorów ma tendencję do stosowania wyrafinowanych wyrażeń tam, gdzie nie jest to zupełnie potrzebne, na przykład coś w stylu „naciągnął obuwie na nogi” zamiast „włożył buty”. Niektórzy twierdzą wprost, że przecież piszą literaturę, więc nie mogą posługiwać się potocznym językiem. Zapewne chcą, żeby ich tekst brzmiał piękniej i mądrzej, ale w czym zdanie „Aragorn dokonał dynamicznego przemieszczenia swojego ciała na górną część organizmu zwierzęcia wierzchowego” jest lepsze od „Aragorn wskoczył na konia"? To oczywiście przykład celowo przejaskrawiony, ale zdarzało mi się czytać teksty niewiele mniej dziwne.
Przykład:
Powierzchnia ekstragalaktycznej planety Irix była pokryta wąwozami powstałymi na skutek erozji oraz kraterami po uderzeniach meteorów o sile dochodzącej do 1000 megaton. Luke Skywalker szedł ostrożnie, omijając utwory piroklastyczne. Nagle zza skały położonej w odległości około 15 metrów wyłonił się wysoki na prawie 2 metry dwunożny gad, z pyskiem nafaszerowanym homodontycznymi zębami o kształcie stożka. Młody Jedi zatrzymał się, by zaobserwować behawioralne formy tego stworzenia. Gad wydał z siebie ryk o ogłuszającym natężeniu i zaczął biec w stronę przedstawiciela gatunku ludzkiego. W zwykłym człowieku pierwotne instynkty wzięłyby w tym momencie górę, jednak Luke był rycerzem Jedi, więc jego reperkusja miała połowę natężenia emocjonalnego reakcji przeciętnej osoby. Aktywował miecz świetlny i zadał cios. Błękitne ostrze ze skondensowanej plazmy zatoczyło łuk. W wyniku tego odcięta głowa zauroida znalazła się na ziemi.
W przykładzie tym jak na dłoni widać trzy grzechy niektórych początkujących autorów:
  1. biurokratyczny język („na skutek”, „w wyniku”, „przedstawiciela gatunku ludzkiego”),
  2. przekombinowane słownictwo („formy behawioralne” i „reperkusję o połowie natężenia emocjonalnego” pozwoliłam sobie zapożyczyć z autentycznego tekstu, bo sama bym czegoś takiego nie wymyśliła),
  3. nadmierną skłonność do określania wszystkiego w liczbach.
Efektem jest – jak widać – niezamierzona komiczność i skuteczne zamordowanie wszelkiej dynamiki, bo opis walki wygląda raczej jak protokół policyjny.
Jasne, że nie jest łatwo oddać na papierze skomplikowaną choreograficznie scenę rozgrywającą się w ciągu ułamków sekund, ale przynajmniej można pisać coś w stylu …i rąbnął mieczem z góry, wkładając w to całą siłę zamiast …a następnie, wykorzystując maksymalną siłę swoich mięśni, wykonał uderzenie pionowo z góry. I naprawdę, opis w stylu …odciął mu rękę, na skutek czego z uszkodzonego naczynia zaczęła tryskać krew tętnicza nie jest opisem powieściowym, lecz technicznym. A takie opisy zdarzają się dość często; czasem na dodatek biurokratyczne sformułowania autor próbuje ubarwiać poetyckimi metaforami, ale tryskającej z uszkodzonego naczynia krwi tętniczej bynajmniej nie pomoże opis, że była czerwona jak ogniste rubiny…
Ilustracja: Agnieszka ‘Achika’ Szady
Ilustracja: Agnieszka ‘Achika’ Szady
Nieodparta potrzeba określania wymiarów wszystkich opisywanych rzeczy jest również dość częsta u początkujących, zapewne bierze się z chęci jak najdokładniejszego przedstawienia czytelnikowi tego, co autor wymyślił. Rycerz o wzroście 180 cm wszedł do sali wysokości 40 metrów. W ścianie po lewej znajdował się rząd sześciu okien umieszczonych o metr jedno od drugiego… i tak dalej, jakby to nie była powieść, a raport konserwatora zabytków. Aby nie narazić się na zarzuty, że tekst jest drewniany, lepiej jest napisać po prostu, że rycerz był wysoki, a salę opisać bardziej obrazowo: …była tak ogromna, że echo jego kroków ginęło po kątach. Światło pochmurnego dnia wlewało się przez wysokie okna – coś w tym rodzaju. A jeżeli – w wyjątkowych przypadkach – sytuacja wymaga podania konkretnej liczby, na przykład odległości, to zapisujemy ją słownie, nie cyferkami.
Słownictwo należy dopasować nie tylko do opisywanej sceny i dynamiki akcji, ale też do konstrukcji świata i stanu wiedzy bohatera. W świecie fantasy bohaterowie zasadniczo nie powinni posługiwać się współczesnym żargonem naukowym czy biurokratycznym, chyba że potrafimy to uzasadnić – ale wtedy i tak będą zarzuty o zrzynanie z Sapkowskiego :-). Czytelnicy często spierają się, czy np. czarodziej ma prawo używać słów typu „frustracja” lub „szowinizm” – jedni twierdzą, że absolutnie nie, a inni – że owszem, bo w opisywanym świecie może istnieć jakiś odpowiednik tego terminu, który autor „tłumaczy” na nasz język.
Przykład (na bazie cytatu z sieci):
– A więc słuchajcie, waszmościowie – zaczął pan Butterbur. – Jakiś czas temu na terenach otaczających Bree zaczęły pojawiać się dziwne postacie, niby z mgły czy oparu zbudowane. Najpierw myśleliśmy, że to czczy wymysł albo urojenie, gdyż o onych upiorach doniosło w początkowym okresie czasu tylko kilku obywateli, jednak kiedy zjawy zaczęły pojawiać się z większą częstotliwością, burmistrz uznał, że posłanie po Strażnika będzie optymalnym rozwiązaniem.
Ilustracja: Agnieszka ‘Achika’ Szady
Ilustracja: Agnieszka ‘Achika’ Szady
Kontrast wynikający ze zderzenia języka stylizowanego na dawny z wyrażeniami typu „optymalne rozwiązanie” większość czytelników rozbawi, więc jeżeli nasz tekst ma być stuprocentowo poważny, musimy takich wpadek unikać. Można, rzecz jasna, wykorzystać zderzenie stylów dla rozbawienia czytelnika, pisząc np. o barbarzyńcy, że „preferował rozwiązania siłowe”, ale – jak zaznaczyłam na wstępie – esej ten nie odnosi się do pisania humoresek.
Przy pisaniu „klasycznej” fantasy nie tylko w dialogach, ale również w narracji dobrze jest ograniczyć używanie słów zbyt współczesnych: zamiast dyskretnie sięgać po sztylet lepiej niech postać zrobi to ukradkiem.
[1] 2 3 7 »
dodajdo

Komentarze

« 1 2 [3]
28 VII 2015   22:13:23

Bardzo fajny, pomocny poradnik, ale nie podoba mi się ta twoja krytyka pod każdym tekstem innych autorów. Pomijając bardzo przydatny i chyba najlepszy poradnik jaki znalazłem.

« 1 2 [3]

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Do księgarni marsz: Lipiec 2015
Esensja

3 VII 2015

Nadeszły wakacje i może jeszcze nie pustki w zapowiedziach wydawniczych (na nie poczekamy do grudnia), ale jednak znaczne ich uszczuplenie. Jednak udało nam się znaleźć książki warte uwagi.

więcej »

Nie przegap: Czerwiec 2015
Esensja

2 VII 2015

Przypominamy recenzje, które opublikowaliśmy w czerwcu 2015.

więcej »

Zapomniany rosyjski klasyk
Przemysław Musiałowski

28 VI 2015

Zapraszamy do lektury artykułu, przybliżającego sylwetkę rosyjskiego pisarza Leonida Andriejewa, którego opowiadanie pt. „Łazarz”, przetłumaczone przez pana Przemysława Musiałowskiego, publikujemy dziś na łamach Esensji.

więcej »

Polecamy

„Opowieści z Ziemiomorza”, czyli dodatek

O Ziemiomorzu raz jeszcze:

„Opowieści z Ziemiomorza”, czyli dodatek
— Miłosz Cybowski, Beatrycze Nowicka

„Inny wiatr”, czyli coś nie z tej bajki
— Łukasz Bodurka, Miłosz Cybowski, Beatrycze Nowicka

„Tehanu”, czyli o samotnej kobiecie bez chłopa
— Miłosz Cybowski, Agnieszka Hałas, Magdalena Kubasiewicz, Beatrycze Nowicka

„Najdalszy brzeg”, czyli wyprawa na kraniec świata
— Miłosz Cybowski, Agnieszka Hałas, Magdalena Kubasiewicz, Beatrycze Nowicka

„Grobowce Atuanu”, czyli dylematy nastolatki
— Miłosz Cybowski, Beatrycze Nowicka, Magdalena Kubasiewicz, Agnieszka Hałas

„Czarnoksiężnik z Archipelagu”, czyli w poszukiwaniu własnego cienia
— Miłosz Cybowski, Beatrycze Nowicka, Magdalena Kubasiewicz

Zobacz też

Tegoż autora

A gdyby uczucia miały uczucia?
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Szarża mrówczej kawalerii
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Kraj jak sekta
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Trzy postaci w poszukiwaniu szefa
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Szkielet Piłsudskiego i tajemnicze kamienice
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Mam rym i nie zawaham się go użyć…
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Bohaterowie są zmęczeni, sfrustrowani i na granicy załamania nerwowego
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Mała czarodziejka w państwie policyjnym
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Zaśpiewaj i uwolnij
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Wiedźmin, zombiaki i koń-żyrafa
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.