Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

dzisiaj: 1 października 2014
w Esensjopedii w Esensji w Google
Zobacz koniecznie: Do księgarni marsz: Wrzesień 2014  –  Esensja

Baba z jajami

Esensja.pl
Esensja.pl
Przechodzimy tu do jednej z kilku najistotniejszych, moim zdaniem, zalet „Achai”. Otóż jest to ulubiony przeze mnie typ powieści, której autor ku czemuś zmierza, w związku z czym rozsiewa tropy i aluzje, sugerując, że nadchodzi zmiana. Wiemy, od samego początku, że przeznaczeniem Achai jest zatrząść posadami świata. Zaan z Siriusem niechcący zapoczątkowują Odrodzenie. Dotychczasowy układ polityczny, zaczyna się chwiać, pojawiają się pierwsze rysy, do których powstania przyczyniają się niejednokrotnie nasi bohaterowie. Dzieje się zatem wiele, a dziać się będzie jeszcze więcej, bo „Achaja” zdaje się być dopiero początkiem, pierwszym tomem dylogii.
‹Zapomniane perełki› - Klub Esensji, edycja druga

Andrzej Ziemiański
‹Achaja. Tom I›

EKSTRAKT:90%
TytułAchaja. Tom I
Data wydaniagrudzień 2002
Autor
Wydawca Fabryka Słów
CyklAchaja
ISBN83-89011-06-0
Format622s. 125x195mm
Cena29,99
Gatunekfantastyka
WWW
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj wMatras.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj w
Zobacz w
Nie cierpię przyznawać się do błędu. A muszę to teraz zrobić, bo napisana przez Andrzeja Ziemiańskiego „Achaja”, która swego czasu (dzięki lekturze jej fragmentu w „Science Fiction”) zdawała się być zbliżającą katastrofą polskiej fantasy, okazała się bardzo dobrą, wciągającą, zabawną i pasjonującą powieścią przygodową. Krew się, owszem, leje, seksu też nie zabraknie, ale wszystko to, z nielicznymi wyjątkami, znakomicie wpasowuje się w szalony galop wydarzeń. Cóż, jeszcze raz potwierdza się stara prawda, że książki należy czytać w całości, a zanęcające kawałki lepiej ignorować.
Fabuła składa się z trzech głównych wątków – po pierwsze, jest to historia Achai. Młode to dziewczę nie pragnęło od życia niczego specjalnego, ale los skazał ją na wielkość. Zaczyna się od tego, że zła macocha wrabia Achaję w służbę wojskową, a następnie załatwia jej ekspresowy transfer w niewolę. Tam nasza bohaterka przejdzie ciężką szkołę życia, zgodnie z prastarą łacińską zasadą per aspera ad astra. Szczegółowego opisu nieszczęść nie podaję, muszę jednak przyznać, że autor ma szczęście, że w paru momentach powieści nie znajdował się w moim pobliżu, bo… no, cóż książka naprawdę wciąga, a bohaterowie, mięsiści i krwiści, budzą w czytelniku żywe uczucia. „Achaja” nie pozostawia obojętnym, nieraz budzi wściekłość i rozczarowanie.
Często mamy jednak okazję, aby się serdecznie pośmiać – o to Andrzej Ziemiański zadbał w drugim, równoległym wątku Zaana i Siriusa. Połączenie jest zaiste wybuchowe – stary przechera, kuty na cztery nogi chytrus, znający wszystkie podłe sztuczki, jakie ludzkość zdołała obmyślić, przyłącza się do młodego awanturnika bez kompleksów i zasad, aby razem z nim podbić świat i uwiecznić swe imię na kartach historii. Obu nie obce są przekręty i awantury, aż w końcu wpadają na pomysł tak szalony, że musi się powieść. Ich losy najbardziej skrzą się chyba humorem i radością, bo chociaż nieraz grozi im zmielenie w trybach wielkiej polityki, to, w przeciwieństwie do Achai, nasi dwaj bohaterowie nie zostaną przeciągnięci pod kilem wszelkich upodleń tego świata.
Do tego dochodzi wątek trzeci – trudny do zaklasyfikowania opis przygód czarownika Mereditha. Otóż Andrzej Ziemiański wchodzi tu w obszary kojarzące się raczej z fantastyką naukową, pisze wywody dość ścisłe i zajmuje się sprawami kojarzącymi się z cyberpunkiem i metafizyką. Przygoda schodzi tu na drugi plan, nad czytelnikiem i nic nie podejrzewającymi bohaterami zaczyna rozciągać się bardzo nieprzyjemny cień. Bogowie postanowili coś zrobić, a ponieważ z definicji są to istoty mało zważające na los jednostek, zanosi się na przykrości – ogień i masową zagładę co najmniej.
Przechodzimy tu do jednej z kilku najistotniejszych, moim zdaniem, zalet „Achai”. Otóż jest to ulubiony przeze mnie typ powieści, której autor ku czemuś zmierza, w związku z czym rozsiewa tropy i aluzje, sugerując, że nadchodzi zmiana. Wiemy, od samego początku, że przeznaczeniem Achai jest zatrząść posadami świata. Zaan z Siriusem niechcący zapoczątkowują Odrodzenie. Dotychczasowy układ polityczny, zaczyna się chwiać, pojawiają się pierwsze rysy, do których powstania przyczyniają się niejednokrotnie nasi bohaterowie. Dzieje się zatem wiele, a dziać się będzie jeszcze więcej, bo „Achaja” zdaje się być dopiero początkiem, pierwszym tomem dylogii.
Wszystko to, o czym traktowała do tej pory ta recenzja – kreacja bohaterów i ukazanie ich wewnętrznych zmian, intrygi wielkich i przekręty małych, starcia w wielkiej i małej skali (jest nawet jedna strzelanina!), epidemie i tortury – miało szczęście trafić w ręce autora znającego swe rzemiosło. Andrzej Ziemiański umiał napisać tę powieść, wiedział, jak czytelnika rozwścieczyć, a jak rozbawić, wiedział, gdzie zagadkę rozwiązać, a gdzie zostawić przynętę na dalsze strony. Mówiąc krócej – to się po prostu świetnie czyta, to są trzy godziny wyrwane z życiorysu, to jest czas poświęcony wyłącznie na śledzenie losów Achai & Co. Wyczyn ten zasługuje tym bardziej na podziw, jeżeli uwzględni się, że w „Achai” nie stroni się od słownictwa wagi superciężkiej i scen mocno drastycznych. I w zasadzie przez całą powieść nie ma się wrażenia, że są to wtręty obce, rażące i zupełnie zbędne (są dwa – trzy wyjątki, ale, hej, „Achaja” to ponad sześćset stron!).
Polecam zatem „Achaję” gorąco, bo jest to jedna z najlepszych rozrywkowych powieści fantasy, jaką zdarzyło mi się ostatnio czytać.
koniec
15 kwietnia 2003
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Esensja czyta: Wrzesień 2014
Miłosz Cybowski, Jacek Jaciubek, Daniel Markiewicz, Beatrycze Nowicka, Joanna Słupek

30 IX 2014

Pięcioro autorów i sześć książek czyli co czytaliśmy we wrześniu.

więcej »

Filmowo, ale bez fajerwerków
Miłosz Cybowski

29 IX 2014

Być może po niedawnych sukcesach ekranizacji „RED” Warren Ellis postanowił napisać książkę, która jeszcze bardziej będzie się nadawała do przeniesienia na ekran. Barwny obraz przedstawiany przez niego we „Wzorcu zbrodni” to praktycznie gotowy scenariusz na ciekawy film lub serial. A sama lektura sprawia bardzo dużo przyjemności.

więcej »

Przeczytaj to jeszcze raz: Trójkąt miłosny z podtekstami
Sebastian Chosiński

28 IX 2014

Komisarz Maigret nie był superbohaterem, policjantem z rentgenem w oczach, który spoglądając na podejrzanego, był w stanie stwierdzić, czy ma do czynienia z przestępcą, czy z osobą niewinną. Zdarzały mu się drobne wpadki, chwilowe zaćmienia umysłu, bywało, że błądził po omacku. Jak w „Pomyłce Maigreta”, w której to powieści Georges Simenon postarał się, aby starym gliniarzem do ostatniej chwili śledztwa targały wątpliwości.

więcej »

Polecamy

Moja własna lista. Część II

Kanon ze smoczej jaskini:

Moja własna lista. Część II
— Beatrycze Nowicka

Moja własna lista. Część I
— Beatrycze Nowicka

Przeciwko nicości
— Beatrycze Nowicka

Nic specjalnego
— Beatrycze Nowicka

Magiczne USA
— Beatrycze Nowicka

Dobry i zły lord
— Beatrycze Nowicka

Rycerze i detektyw
— Beatrycze Nowicka

Dla nieco młodszych czytelników
— Beatrycze Nowicka

Zdecydowanie nie zachwyca
— Beatrycze Nowicka

Dwa oblicza Anubisa
— Beatrycze Nowicka

Zobacz też

Inne recenzje

Kpina zwana parodią
— Artur Chruściel

Tegoż twórcy

Znajdź Ziemców na obrazku
— Magdalena Kubasiewicz

Holmes’ Heroes
— Jakub Gałka

Ziemiański w oparach absurdu
— Michał Foerster

Popłuczyny po Zajdlu i Wnuku-Lipińskim
— Sebastian Chosiński

Czytając Breslau
— Michał R. Wiśniewski

Kpina zwana parodią
— Artur Chruściel

Baba z jeszcze większymi jajami
— Eryk Remiezowicz

Tegoż autora

Kronika śmierci niezauważonej
— Eryk Remiezowicz

Zamknąć Królikarnię!
— Eryk Remiezowicz

Książka, która nie dotarła do nieba
— Eryk Remiezowicz

Historia żywa
— Eryk Remiezowicz

Na siłę
— Eryk Remiezowicz

Wpadnij do wikingów
— Eryk Remiezowicz

Gdzie korekta to skarb
— Eryk Remiezowicz

Anielski kryminał
— Eryk Remiezowicz

I po co ten pośpiech?
— Eryk Remiezowicz

Nie zawsze szczęście
— Eryk Remiezowicz

Copyright © 2000-2014 – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.