Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

dzisiaj: 29 lipca 2014
w Esensjopedii w Esensji w Google
Zobacz koniecznie: Po płytę marsz: Październik 2013 (2)  – Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tu miejsce na labirynt…: Jak Skaldowie podbijali Niemcy

Esensja.pl
Esensja.pl
Gdyby sporządzić listę najwybitniejszych polskich płyt progresywnych, na pewno nie zabrakłoby na niej longplaya Skaldów „Krywań, Krywań”. Mimo że od jego nagrania minęło już 40 lat, zawarta na nim muzyka wcale się nie zestarzała. Można się o tym przekonać, słuchając również alternatywnej wersji tej legendarnej płyty, ułożonej z utworów zrealizowanych w latach 1971-1973 dla radia wschodnioniemieckiego.
Wstąp do Klubu Esensji - czytaj, co możesz otrzymać

Skaldowie
‹Krywań Sessions 1971-1973›

EKSTRAKT:80%
TytułKrywań Sessions 1971-1973
Wykonawca / KompozytorSkaldowie
Data wydania2012
NośnikCD
Czas trwania37:54
Gatunekrock
Wyszukaj wMatras.pl
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
Utwory
CD1
1) Krywań, Krywań [Krywaniu, Krywaniu]19:54
2) Juhas zmarł [Der Hirtenjunge ist gestorben]4:28
3) Noch liebe ich [Jeszcze kocham] 2:41
4) Heidelbeeren [Gdzie mam ciebie szukać]5:28
5) Fioletowa dama [Mädchen in Violett]5:14
Lata 70. ubiegłego wieku to okres największej popularności Skaldów – zespołu, który z równym powodzeniem wykonywał wpadające w ucho nieskomplikowane, choć urzekające melodyjnością, przeboje pop-rockowe (jak chociażby „Wszystko mi mówi, że mnie ktoś pokochał”, „Cała jesteś w skowronkach”, „Medytacje wiejskiego listonosza”), jak i tworzył rozbudowane, wieloczęściowe kompozycje wpisujące się w kanon rocka progresywnego. Dzięki jednym i drugim krakowska grupa zdobyła rozgłos nie tylko w Polsce, ale również poza jej granicami. Szczególną estymą, poza ojczyzną, cieszyła się u naszych ówczesnych wschodnich i zachodnich sąsiadów, czyli w Związku Radzieckim i Niemieckiej Republice Demokratycznej, gdzie nie tylko często koncertowała, ale również nagrywała i wydawała płyty. W maju 1972 roku w Sali Koncertowej warszawskiej Filharmonii Narodowej zespół zarejestrował swoje najambitniejsze i bezsprzecznie najwartościowsze artystycznie dzieło – wydany wiosną roku następnego album „Krywań, Krywań”. Zawierał on pięć utworów. Stronę A longplaya wypełniał trwający niemal 18 minut kawałek (prawie) tytułowy („Krywaniu, Krywaniu”), na odwrocie natomiast znalazły się trzy piosenki („Juhas zmarł”, „Jeszcze kocham”, „Gdzie mam ciebie szukać”) oraz jedna kompozycja instrumentalna („Fioletowa dama”).
W tym samym mniej więcej czasie Skaldowie odbyli też podróże do Berlina Wschodniego, gdzie – najpierw w listopadzie 1971, a następnie w kwietniu 1973 roku – nagrali na potrzeby radia enerdowskiego nieco odmienne wersje wszystkich kawałków, które znalazły się na krążku „Krywań, Krywań”. Trzy z nich ukazały się później na bardzo popularnych w NRD składankach „Hallo” (jeden – „Gdzie mam ciebie szukać” – nawet w dwóch odsłonach: studyjnej oraz koncertowej); dwa pozostałe trafiły do archiwum. Po 40 latach do wspomnianych powyżej nagrań zespołu (a konkretnie: do ich taśm-matek) udało się dotrzeć właścicielom wytwórni Kameleon Records, którzy – po obowiązkowym remasteringu – ułożyli z nich alternatywną wersję „Krywania…”. Zdecydowano się przy tym na zachowanie oryginalnego układu utworów, co sprawiło, że z jednej strony mamy do czynienia z dziełem, zdawałoby się, doskonale znanym, z drugiej jednak – w kilku miejscach zdecydowanie zaskakującym. Choć może nie do końca. Przynajmniej dla tych, którzy 14 lat temu zaopatrzyli się w opublikowany nakładem Wydawnictwa 21 kompakt „Krywań – Out of Poland” (zawierający również wersje zrealizowane w 1972 roku dla radzieckiej Melodii i wydane na płycie „Skaldy”).
Kompozycja tytułowa w wersji wschodnioniemieckiej jest o dwie minuty dłuższa od tej, która trafiła na longplay Polskich Nagrań (ale też o ponad dwie minuty krótsza od wersji radzieckiej). Lecz nie tylko na tym polega jej wartość. Nagrano ją podczas drugiej wizyty w Berlinie Wschodnim, a więc ponad rok po sesji w Filharmonii Narodowej; w tym czasie Skaldowie wykonywali „Krywaniu, Krywaniu” podczas koncertów, mieli więc sporo czasu, aby kawałek ten „ograć” – nie tyle nawet w znaczeniu „popracować nad nim”, co… pobawić się, wymyślając coraz to nowe improwizacje. I to wyraźnie słychać. Utwór brzmi, co prawda, nieco surowiej niż w oryginale, ale za to nie brakuje mu dynamiki, zagrany jest z ogromnym kopem, a jego warstwa instrumentalna – z pełnymi nawiązań do klasyki organowymi pasażami Andrzeja Zielińskiego, z folkową solówką na skrzypcach Jacka Zielińskiego, z przesterowaną gitarą Jerzego Tarsińskiego w tle – zachwyca nieustannie po dziś dzień. Nie można mieć wątpliwości, że sesja (a raczej: sesje) w radiu berlińskim musiała(y) sprawiać krakowianom ogromną frajdę. Ostrzej zagrany jest także „Juhas zmarł”, w czym wielka zasługa sekcji rytmicznej, bas Konrada Ratyńskiego brzmi tu jak w rasowym numerze hardrockowym; całość równoważą jednak partie Jacka Zielińskiego – jego „góralski” śpiew i jazzowe solo na trąbce.
Monumentalne, zwłaszcza w warstwie wokalnej, „Jeszcze kocham” znalazło się tutaj w wersji niemieckojęzycznej jako „Noch liebe ich”. W języku Goethego i Schillera Zieliński zaśpiewał również „Gdzie mam ciebie szukać”, które z tej okazji przechrzczono na „Heidelbeeren”. Owszem, był to z jednej strony ukłon w stronę słuchaczy z NRD, ale też – nie ukrywajmy – sygnał dla Niemców z Republiki Federalnej. Na którego efekty nie trzeba było zresztą długo czekać. W lutym 1974 roku Skaldów zaproszono na koncert w zachodnioniemieckiej rozgłośni radiowej Westdeutscher Rundfunk (WDR) w Kolonii (został on opublikowany przez Kameleon Records na albumie „Live in Germany 1974”), trzy miesiące później natomiast na jej zamówienie grupa nagrała 14-minutową suitę „Zimowa bajka” (o niej jednak przy innej okazji). Nagrania niemieckojęzyczne od strony językowej nie zachwycają – Jacek Zieliński śpiewa niepewnie, nienaturalnie akcentując wyrazy (co można i zrozumieć, i wybaczyć) – ale muzycznie to prawdziwe mistrzostwo. Zaskakuje zwłaszcza „Heidelbeeren”, w którym na plan pierwszy wysuwa się – nie po raz pierwszy zresztą – gitara Tarsińskiego. Instrumentalna „Fioletowa dama”, którą to kompozycję na przestrzeni lat Skaldowie przerabiali parokrotnie, tutaj najbliższa jest stylistyce fusion, o czym decyduje przede wszystkim brzmienie organów Hammonda i mocno zaprawione jazzem solówki gitary i skrzypiec (jakby młodszy z braci Zielińskich nasłuchał się Michała Urbaniaka). Podsumowując: dla fanów zespołu – lektura obowiązkowa.
koniec
29 stycznia 2013
Skład:
  • Andrzej Zieliński – organy Hammonda, fortepian, śpiew
  • Jacek Zieliński – śpiew, skrzypce, trąbka, instrumenty perkusyjne
  • Jerzy Tarsiński – gitara
  • Konrad Ratyński – gitara basowa, śpiew
  • Jan Budziaszek – perkusja
dodajdo

Komentarze

30 I 2013   15:55:15

Cóż nic dodać nic ująć, tylko nabyć ‹Krywań Sessions 1971-1973›. Kochajmy Skaldów.

04 II 2013   22:21:47

Znakomita płyta, gorąco polecam.

Ale jeśli chodzi o ambicje i artyzm, to moim zdaniem "Od wschodu do zachodu słońca" i zwłaszcza "Stworzenia świata część 2" niczym nie ustępują "Krywaniowi". A ta druga nawet go przerasta.

17 II 2013   22:51:30

w połowie lat siemdziesiątych były prezentowane w polskim radiu (trójka)nagrania studyjne z radia w Kolonii.Nagrałem na magnetofon utwór "Aż do gwiazd " -rozbudowaną znakomicie wersję "Srebrnego masztu" Niestety, mimo poszukiwań przez lata nie udało mi się do nich dotrzeć.Podobno taśmy zaginęły...może ktoś wie...

02 IV 2013   18:10:02

@dudi

A posłuchałeś już "Live in Germany 1974"? Może o te nagrania chodzi...

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: Glasgow w centrum Kosmosu
Sebastian Chosiński

29 VII 2014

Jest ich dwóch, a nawet… czterech. I nie ma w tym żadnej sprzeczności. Szkockiej formacji The Cosmic Dead od początku istnienia ton nadaje bowiem dwóch muzyków – gitarzysta James T. McKay oraz perkusista Julien Dicken – którzy na różnych etapach działalności dobierają sobie współpracowników. W efekcie zespół na każdej płycie występuje jako kwartet. „EasterFaust” nie jest wyjątkiem.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Z Piekła do Nieba
Sebastian Chosiński

24 VII 2014

Gdyby nie francuski wokal, można by pomyśleć, że to kolejny album Sigur Rós. W każdym razie na to wskazywałoby miejsce nagrania, nazwisko realizatora dźwięku, nawet współpracowniczki z żeńskiego kwartetu smyczkowego amiina (sic!). A jednak nie! Album „Shelter” wyszedł spod ręki Neige’a – lidera w zamierzchłych czasach kojarzonego z black metalem zespołu Alcest.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Czterdzieści lat – wcale nie – minęło
Sebastian Chosiński

22 VII 2014

Wsłuchując się w dokonania kwartetu Space Debris, można odnieść wrażenie, że muzycy tej niemieckiej kapeli urodzili się o cztery dekady za późno. Że znacznie lepiej czuliby się, gdyby mogli żyć i tworzyć na początku lat 70. ubiegłego wieku. Album „Phonomorphosis” idealnie bowiem wpisuje się w ówczesną psychodelię i stylistykę krautrocka.

więcej »

Polecamy

10 największych rozczarowań muzycznych 2013 roku

Podsumowanie roku 2013:

10 największych rozczarowań muzycznych 2013 roku
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Najbardziej seksowni 2013
— Esensja

50 najgorszych okładek płyt 2013 roku
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Najlepsze książki 2013 roku
— Esensja

Najseksowniejsi aktorzy 2013 r.
— Esensja

50 najlepszych płyt 2013 roku
— Esensja

Najseksowniejsze aktorki 2013 r.
— Esensja

Porażki i sukcesy 2013, czyli filmowe podsumowanie roku
— Karolina Ćwiek-Rogalska, Piotr Dobry, Ewa Drab, Grzegorz Fortuna, Jakub Gałka, Krzysztof Spór, Małgorzata Steciak, Konrad Wągrowski

50 najlepszych filmów 2013 roku
— Esensja

Wybieramy komiks roku 2013 – nominacje
— Esensja

Zobacz też

Z tego cyklu

Glasgow w centrum Kosmosu
— Sebastian Chosiński

Z Piekła do Nieba
— Sebastian Chosiński

Czterdzieści lat – wcale nie – minęło
— Sebastian Chosiński

Forma wcale nie wakacyjna
— Sebastian Chosiński

W kosmosie też gra się psychodelię i bluesa?
— Sebastian Chosiński

Archiwalny odcinek Klanu
— Sebastian Chosiński

Ostatni koncert w roku
— Sebastian Chosiński

Russian vodka and free jazz
— Sebastian Chosiński

Poziomkowo-truskawkowy dżem
— Sebastian Chosiński

Zapomniana legenda Poznania
— Sebastian Chosiński

Tegoż autora

East Side Story: Rodzinny interes
— Sebastian Chosiński

Non omnis moriar: Cierpnąca Skórka Pomarańczy
— Sebastian Chosiński

Castle Party 2014 (3): Wynurzenie Kapitana Nemo
— Sebastian Chosiński

Świat jak ze snu wariata
— Sebastian Chosiński

Castle Party 2014 (2): Deine Lakaien w drodze do przeszłości
— Sebastian Chosiński

Castle Party 2014 (1): Moonspell w blasku księżyca
— Sebastian Chosiński

Cztery historie z Bydgoszczą w tle
— Sebastian Chosiński

Gdy nie kochają się ojcowie…
— Sebastian Chosiński

East Side Story: Burzowe lato
— Sebastian Chosiński

Gdy milkną ślubne dzwony
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000-2014 – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.